
Na ostatnim zlocie G4G namówiłem jednego z kolegów na grę w „Red Orchestra 2” i sam miałem zamiar tę grę kupić bo w jedynkę grałem dość długo i bardzo mi się podobała. Oprócz tego świat gier żyje premierą „Battlefield 3” i „Modern Warfare 3”. Zapoznałem się więc z recenzjami na G4G i innych portalach, w pamięci mam jeszcze sprzedany w milionach egzemplarzy „Black Ops”. Wziąłem to wszystko do kupy (dosłownie) i doszedłem do wniosku, że tarzamy się w gównie. I płacimy za to.
Czytając recenzje wspomnianych gier przychodzą mi na myśl wydarzenia w Polsce sprzed 1989 roku, gdzie na przykład z wielką pompą otwierano nawet nie w połowie gotową drogę, ale jednak droga jest i trzeba uznać ją za gotową bo termin nadszedł. Mam wrażenie, że teraz jest podobnie. Kupujemy strzelające fajerwerkami i świecące laserem po oczach gnioty, które mają więcej błędów niż bety wcześniejszych gier. Jakieś pół godziny temu „Bad Company 2” znowu wyłączył się i wyszedł do pulpitu. W tym momencie powiedziałem: „Dosyć tego. Następna gra jaką kupię nie będzie niedoróbką na poziomie autostrady A2, którą też trzeba było kilka razy poprawiać”. Dlatego właśnie nie kupię „Red Orchestra 2” (czym to dziadostwo tak właściwie różni się od jedynki?), ciepły mocz leci na „Battlefield 3” bo chcę walczyć z wirtualnym przeciwnikami, a nie z błędami gry, a jeśli chodzi o „Modern Warfare 3” to się jeszcze okaże czy warto za taką rozrywkę zapłacić czy nie, chociaż nie robię sobie nadziei, że będzie warto i czy w ogóle będzie to rozrywka. W każdym razie dziadostwa nie będę kupował. Nie dam się oszukać wybuchami i oślepić laserem jak w przypadku bug kompany 2. Faktem jest, że gram w to dużo, ale gdybym cofnął się w czasie do momentu kiedy wziąłem to gówno w pudełku z półki sklepowej i zapłaciłem za to o wiele więcej niż jest warte… nie zrobiłbym tego. Zatkałbym nos i ominął szerokim łukiem. Sięgnijmy pamięcią w niedaleką przeszłość: „Counter Strike” „Quake 2” czy „StarCraft” jakoś mogły nie mieć błędów przeszkadzających w grze. Nawet stosunkowo nowy „StarCraft 2” nie posiada chamskich niedoróbek, a wydawane co jakiś czas poprawki mają za zadanie jak najbardziej zrównoważyć rozgrywkę. Da się, ale po co skoro wystarczy włożyć grubą kasę w reklamę jak to ma w zwyczaju EA? Może po prostu my, którzy płacimy powinniśmy powiedzieć: „dosyć tego – najpierw zróbcie grę porządnie, a wtedy ją kupię” zamiast po pierwszej mglistej zapowiedzi rzucać się na przedsprzedaże. Otwieramy worek, a tom kot.
Kiedy już kupimy jeden z wspomnianych tytułów czy jakiegoś innego „bug opsa” jesteśmy oszukiwani w czasie gry na okrągło. Tym razem przez rasowych oszustów zwanych potocznie „cheaterami”. Większość to faktycznie gamonie, którzy myślą, że będą najlepsi na świecie i wyleczą swoje kompleksy instalując darmowe „cheaty”. Potem dostają bana od na przykład „Punk Buster” i jest spokój. Prawdziwym problemem są kolesię, którzy kupują profesjonalne programy oszukujące grę, w przypadku których większość zabezpieczeń (oprócz administratora serwera) jest wuja warta. Tutaj właśnie dopatruję się pewnej zależności. Od razu zaznaczam, że nie cierpię teorii spisku gdyż uważam, że są one dla kretynów bo argumenty każdego spiskowca można podważyć łatwiej niż wieko puszki od farby za pomocą śrubokrętu. Wracając do tematu: zależność jest jedna – pieniądze. Pryszczaty spaślak, który nie ma kolegów kupuje za jakąś tam sumę „cheata”. Wchodzi na serwer i robi co chce bo „Punk Buster” go nie wykrywa. Kiedy w jakiś sposób wykryje i ukarze gamonia to ma on zagwarantowaną od producenta programu kolejną kopię gry. I tak właśnie to widzę: producentom gier opłaca się rynek oszustów bo raz na jakiś czas sprzedadzą kilka dodatkowych egzemplarzy, a twórcom oprogramowania zabezpieczającego przed takimi nie opłaca się robić więcej niż minimum bo nikt im za to płaci, a sami doskonal wiemy, że nikt nie zrobi czegoś porządnego za darmo. Chyba, że dla siebie. Być może jest inaczej, może się mylę, ale jest interes, jest kasa i jest w tym logika.
Dupa winna nas zaboleć także w czasie instalacji gry, a dokładnie w momencie kiedy mamy zaakceptować umowę licencyjną. Teraz odpowiedzmy sobie szczerze na parę pytań: Ile razy przeczytałem umowę licencyjną przed zainstalowaniem gry? Ile z tej umowy zrozumiałem? Ile czasu zajęło mi jej przeczytanie? Z iloma punktami tej umowy się nie zgodziłem? Czy jeśli nie zgodziłem się z jakimkolwiek punktem umowy licencyjnej to czy poszedłem oddać grę do sklepu?
Moje odpowiedzi na te pytania są następujące: mogę policzyć na palcach jednaj ręki, niewiele, dużo, z większością, raz. Podejrzewam, że w Waszym przypadku odpowiedzi będą podobne (jeśli się mylę – przepraszam) co wcale mnie nie dziwi. Ja postanowiłem pójść dalej – nie czytam umów licencyjnych bo nie jestem prawnikiem i nie mam takiego pod ręką aby mi usługiwał. Jestem zwykłym kolesiem, który chce sobie w coś pograć, a nie studiować prawo. (Tutaj posłużę się odcinkiem serialu „South Park” zatytułowanym „Human CantiPad”). W efekcie kiedy przyjdą po mnie kolesie w garniturach aby zabrać mnie do siedziby jakiejś korporacji aby przyszyć moje usta do czyjegoś odbytu bo zgodziłem się na to w umowie licencyjnej, będę bronił się całkowicie bezprawnie. Ogniem i mieczem.
Komentarze
Z wieloma rzeczami się zgodzę
Z wieloma rzeczami się zgodzę jednak jest pewne "ale", nie każde studio ma pieniądze by pracować na grą 4-5 lat lub zatrudniać więcej programistów by skrócić ten okres [przykładem jest Blizzard który nad Starcraftem 2 jak i teraz nad Diablo 3 pracował i pracuje od długiego czasu ale oni mają pieniądze z WoW by finansować takie dopracowanie i w sumie puszczają bety na np całą Koreę PD gdzie mają najwięcej zapaleńców i tam się wszystko sprawdzi]. Czasem mi się wydaje że EA i inni jak zwykła firma szukając oszczędności wypuszczają niedoróbki co reperuje ich budżet, jednak każdy kij ma 2 końce i prawdziwi gracze odchodzą od niezadowalającego produktu.
Jeśli chodzi o CoD to kupiłem tylko 2 części, ostatnią najlepsza 5 i MW2 na którym co 2 gra multi był jakiś cziter nie mówiąc że rzadko się grało z tymi samymi ludźmi [nie zawsze wszystkich dodaje się do przyjaciół]
BF3 jest w miarę dobry gdyby nie te wymagania, jednak dobrze że jeszcze na moim kompie to chodzi, jest sporo bugów ale tyle szczegółów na mapach to powoduje [przykład mapa Grand Bazar gdzie co chwila jak rakieta trafi w ścianę to otwiera się wnęka których tak na oko chyba jest ze 20 może więcej]. Może gdyby zrobili dłuższe zamknięte beta by więcej rzeczy wyłapali ale nie jest jakoś super tragicznie.
Zdecydowanie się zgadzam z tymi umowami licencyjnymi ale to też prawnik powinien się przyjrzeć czy niektóre z nich są zgodne z prawem danego państwa lub UE.
Budżet mają, ale tną i wydają
Budżet mają, ale tną i wydają na marketing, czasami nawet do 70% wartości całej produkcji.
o stary ale wypociny nie
o stary ale wypociny
nie będę nic dodawał od siebie bo temat rzeka
Yyy kopnij się w czoło.Nie
Yyy kopnij się w czoło.Nie jestem pewien ( joke ) ale w "bug company" nie ma celowników laserowych tylko w BF3 ( w ogóle są tylko 3 dodatki broni - 2 celowniki i inny rodzaj amunicji ).Po 2 "bug company" mi na ten przykład nigdy się nie scrashował ( widać masz gówno nie komputer który jest mocno zasyfiony - mocniej niż dupsko spoconego,grubego nastolatka który kupuje "cheaty").Po 3 - twoja teoria spiskowa nt. grania właśnie na cheatach jest o kant dupy potłuc...Sprzedać kilka kopii więcej pozwalając cheaterom grać=stracić kilkudziesięciu graczy którzy znudzeni walką z cheaterami odłożą grę na półkę.A to że nikt nie łata punkbustera?To po chu są jego update?Ot tak żeby zmienić wersję programu?
Koleś przestań płakać jak mały,spocony,gruby nastolatek tylko dlatego że ciebie ktoś zabił kilka razy a twoje ego tego nie wytrzymuje i czep się szydełkowania - mniej stresujące a zima idzie i może sobie szalik,rękawiczki i czapkę zrobisz -.-
Co do CoD`ów to z częścią podpunktów bym się zgodził,szczególnie z bugami ale to już inna bajka.Cheaterzy są też wszechobecni w tej grze szczególnie na AlterIWnet ;/
"Sprzedać kilka kopii więcej
"Sprzedać kilka kopii więcej pozwalając cheaterom grać=stracić kilkudziesięciu graczy którzy znudzeni walką z cheaterami odłożą grę na półkę"
Kopia gry została sprzedana, więc producent już jest zadowolony i rybka mu czy grasz czy nie. W chwili obecnej wyznacznikiem sukcesu w _większości_ przypadków jest ilość sprzedanych egzemplarzy produktu.
Stop Cheats Petition
Stop Cheats Petition
[url=http://www.stop-cheats.com][img]http://www.stop-cheats.com/images/linkus/380x105.gif[/img][/url]
a ja właśnie myślę ,że to
a ja właśnie myślę ,że to czitersy prędzej czy później się nudzą i nie grają w daną grę , bo ile można napieldalać kolesi bez jakiejś trudności , mając aiboty i inne gówna godzinę , dwie ?? bez sensu . No może się mylę nie wiem , ale takie jest moje zdanie , pozdro graczy uczciwych
Jeszcze nie widziałam gry bez
Jeszcze nie widziałam gry bez bugów. BF3 mimo iż parę rzeczy można by poprawić to jest niesamowicie miodny. Tak samo jak mój ukochany COD1.
. Na szczęście od tego są admini, żeby bugujących wywalać na zbity dziób.
Gdybym się miała przejmować każdym bugiem gry to bym swetry na drutach dziergała na uspokojenie zamiast się bawić
Iwnety srety sobie podarowałam i nie zamierzam kupować CODów gdzie co chwila rzuca ludzi na inne hosty. Tam gdzie nie ma odpowiedniej kontroli nad grającymi, szkoda moich nerwów. Przez kilka lat trochę tych haxów się złapało i zbanowało ale nadal trudno mi pojąć jak można sobie tak spaskudzić grę, pozbawić się emocji i radochy z wytropienia wroga. To trzeba być tumanem.
PS. Ciekawe czy wydadzą pliki serwerowe na linuksa do MW3. Bez tego, całe przywracanie niby serwerów dedykowanych jest o kant ...
Zły się wkurzył i będzie
Zły się wkurzył i będzie teraz grał w pasjansa.
Choć jest w tym sporo prawdy co tu wyskrobał, a też i ja o tym pisałem już po premierze Black Opsa, że teraz tak sie po prostu robi gry... Kod mają coraz bardziej skomplikowany, coraz więcej rzeczy trzeba napisać praktycznie od nowa, a czasu na to nie ma więcej. Siłą rzeczy powstający produkt jest w coraz mniejszym stopniu ukończony w momencie nadejścia wyznaczonej przez dystrybutora daty premiery.
Swoją drogą, pamiętam jeszcze czasy komputerów ZX SPECTRUM, na który to komputer miałem setki gier na kasetach magnetofonowych! Tak tak, gry kiedyś były na kasetach magnetofonowych (teraz pewnie niektórzy się zastanawiają co to ta kaseta magnetofonowa
). Ale do rzeczy... Takie gry często kupowało się jako darmowe dodatki do gazet w formie wydrukowanego kodu, który to trzeba było sobie przepisać. 25lat temu, wcale w sumie nie tak dawno, napisanie gry dającej sporo frajdy na długie wieczory zajmowało jednej osobie jedno popołudnie, a cała gra zajmowała ~30kB. Mniej więcej tyle ile zajmuje 5 stron książki przepisane do notatnika... Sami sobie odpowiedzcie jak bardzo wzrósł stopień skomplikowania gier i poziom trudności ogarnięcia tego wszystkiego przez te lata.
Tak że, jeśli ktoś liczy na to, że czasy, kiedy kupowało się grę i po prostu w nią grało bez żadnych bugów i patchy powrócą - może się nie doczekać. Tak się teraz robi gry i tak się je robić będzie. Nikt przecież nie będzie pracował nad tytułem 5 lat, bo będzie on dwie generacje do tyłu za konkurencją jeszcze przed premierą. Żyjemy w czasach, gdzie "finalnym" produktem jest tak na prawdę beta, tylko inaczej się nazywa....
Zupełnie jak rachunek
Zupełnie jak rachunek sumienia gracza
Dużo rzeczy jest prawdą, ale niestety czasy się zmieniają... Nie tak łatwo walczyć z ogromnymi korporacjami.
grajcie w porządne gry
grajcie w porządne gry zamiast spinać, ja nie mam takich problemów :>
Zatem wymień 3 "porządne
Zatem wymień 3 "porządne gry", które wyszły w ciągu mijającego roku i nie wymagały od wyjścia żadnego patcha.
@FeltHat I to pisze osoba,
@FeltHat
I to pisze osoba, która gra w Czapki? Litości.
tetris, mario.. ale to 2
tetris, mario.. ale to 2
No i wyszły "trochę" dawniej
No i wyszły "trochę" dawniej niż w tym roku.
po co mam kupować gry z tego
po co mam kupować gry z tego roku? (tzn kupiłem portala 2) mówiłem ogólnie o grach
a i nie każę wam lubić TFa ale jak nie potraficie dostrzec jego geniuszu to jesteście po prostu głupi :>
btw jest różnica między grą wymagającą patcha a grą zabugowaną jak skurwysyn
Taki argument to żaden, mowa
Taki argument to żaden, mowa jest o premierach gry, a nie, że kupisz sobie za rok i masz grę idealną.... czytanie ze zrozumieniem. Mimo że sam średnio zgadzam się z artykułem, bo 2-3 tytuły w roku z wysokiej kategorii są nie grywalne w dniu premiery pomimo patcha premierowego, choć do głowy przychodzi mi tylko każda część Gothica(czy teraz Risen
)
no to na szybko: Portal 2,
no to na szybko: Portal 2, Payday: The Heist, The Binding of Isaac
jakbyście chcieli więcej AAA to mogę wam wymienić ale lepiej jakbyście się pofatygowali na jakiś portal czy meta
Portal to tak, ale reszta to
Portal to tak, ale reszta to co to ma być? Do gier AAA to im brak mnóstwo, tej trzeciej to 15lat...(i nie nie, że gameplay mają dobry, bo może i mają ale tytuły AAA oznaczają głównie duży budżet)
tzn nie chodziło mi że tamte
tzn nie chodziło mi że tamte są AAA tylko że mogę podać więcej AAA jakby komuś ten jeden nie wystarczał
a tak w ogóle dlaczego mam wymieniać tylko AAA?
Bo takie gry mają kampanie
Bo takie gry mają kampanie reklamowe, wciskanie przed premierą wszystkiego co się da, jak nie chcesz stracić to musisz brać preorder inaczej stracisz DLC, które potem będzie kij wie ile warte, a tak masz za darmo. Reszta gier nawet preorder nie ma, więc i ciężko kupić kota w worku
i kolejny plus dla valve
i kolejny plus dla valve
darmowe dlc
z tą resztą gier i preorderem się nie zgodzę
Świetny tekst - cała prawda o
Świetny tekst - cała prawda o sytuacji na rynku, który jest coraz bardziej psuty w świetle prawa i za przyzwoleniem coraz głupszych tzw. "graczy".
Niestety ale taki proceder będzie nadal trwał dzięki takim osobom jak wypowiadający się w niniejszym temacie Gizzy czy FeltHat...
Wciska się nam coraz większe gó... niedorobione i śmierdzące w pełnej zgodzie z prawem... marketing wmawia wszystkim, że nie, nie to nie jest śmierdzące gó... tylko fajna super perfuma... jedni w to nie wierzą bo czuja ten smród a inni wierzą we wszystko co marketingowe ogłupiacze im wcisną i smarują sie tym smrodem - ba nawet starają się innych przekonać, że to naprawdę nie gó... myśląc, że fajnie pachną... ech szkoda gadać - to chyba takie pokolenie - sami dyslektycy, dysgrafowie i inne dysmuzgowia - trzeba im wszystko ułatwiać - kiedyś to były po prostu matoły.
Rozwiązanie jest banalne -
Rozwiązanie jest banalne - nie podoba się, to nie graj. Skoro wam tak pasuje ten CS 1.6, Diablo albo inny Saper, to po co kupujecie nowe, zabugowane gry?
Mglisty napisal dokladnie to
Mglisty napisal dokladnie to co mysle na ten temat
jak taki proceder może trwać
jak taki proceder może trwać dzięki mnie skoro kupuje tylko dobre gry? (tzn takie które nie zaliczają się do artykułu Porucznika)
+1
+1
Zastanawiające jest to "Bug
Zastanawiające jest to "Bug Company". Zafascynowany tą grą wymieniłem pod jej kątem po 3 miesiącach komputer. Na obu komputerach, z których pierwszy miał ledwo 30 fps na min, i na kolejnym, gdzie nie musiałem się martwić żadnymi ograniczeniami gra zaliczyła pada dosłownie kilka razy. Grałem bezproblemowo całe wieczory w 4-6h sesje. Podobnie 3 moich znajomych, z którymi regularnie grałem na g4g. Przychylam się więc do tezy, że twój komp był składany w warzywniaku, a sterowniki instalował specjalista od obróbki skrawaniem. Dla takich osób stworzono konsole.
Mozna ZLE zlozyc komputer?
Mozna ZLE zlozyc komputer? Wydaje mi sie ze obrobka skrawaniem czy jakakolwiek inna wymaga zdecydowanie wiekszej wiedzy niz instalacja sterownikow..
No cóż, możliwości złego
No cóż, możliwości złego złożenia są nieskończone. Miałem przyjemność poznać pracę serwisu i niestety, bywa różnie, jako jeden przykład, który utkwił mi w pamięci to niezwykle problemowa współpraca kart graficznych GIGABYTE z płytami głównymi tego producenta (oczywiście problem był czasowy, ale takie "kfiatki" pojawiają się non-stop. Więcej przykładów można poznać czytając chociażby artykuły na PCLAB itp., gdzie bezproblemowa praca pamięci wymaga aktualizacji biosu, zawieszenia kompa znikają po aktualizacji firmware dysku itp. A to, że obróbka skrawaniem wymaga większej wiedzy zgadzam się całkowicie, co nie znaczy że taki ktoś umie zainstalować sterowniki. No niestety, nie każdy domowy "specjalista" od sterowników dorównuje specjaliście od obróbki
ja sie czesciowo zgadzam z
ja sie czesciowo zgadzam z tym co pisze zły, bo sam pienię się na DICE, ze ich durna wspolpraca z punkiem powoduje u mnie crashe na kazdym antycziterskim serwie...
TO samo bylo w bc2, ale tam to naprawili po dwóch dniach... Niby inne czasy, ale sami widzicie ze nad rconem do bf3 pracuje JEDNA osoba w DICE - no to dbalosc o pecetowego klienta fchuj. A mial byc focus na pc, czyz nie?
Kanter 1.6 byl modem, ale racja ze css w momencie premiery tez dzialalo spoko. W ogole gry valve dziala spoko - tak jak blizzarda. Ale to sa firmy z niepodważalnymi standardami jakosciowymi - na pecetach niewiele już takich zostało.
MW3 jest w o wiele lepszym stanie niż bf3. Niby to samo co bug ops a widzicie - dalo sie. Wiec co zrobic, robią nam gry partacze.
A co do bug company - poza szybciutko rozwiązanym bugiem z PB, gra chodzila i chodzi calkiem spoko (no i felerna wyszukiwarka jeszcze byla). Gry Battlefield od zawsze są siedliskiem bugów - Battlefield 2 zostało wydane w katastrofalnym stanie, a był to rok 2005. Wiec ta firma ma po prostu godne pożałowania podejscie do klienta. Szkoda ze takie fajne gry robia, bo mozna by ich bylo olac.
W przypadku MW3 to nie
W przypadku MW3 to nie musieli się zbytnio wysilać skoro mają ten sam silnik i te same zasady. Pewnie po prostu wywalili z MW2 trochę rzeczy, wstawili parę nowych (ale podobnych w dużej mierze do starych), podmienili dźwięki, mapy i zatytułowali to MW3. Czytałem nawet o przypadku jak się komuś zawiesiła gra i pojawił się komunikat, że "*MW2* przestał działać", co może potwierdzać moje słowa.
Przy BF3 jest zupełnie inaczej, choć również jestem zdania, że powinni wypuścić go w lepszym stanie i już dać jakiegoś konkretnego patcha dla klienta. Tymczasem mijają tygodnie a tu cisza. Jak tak dalej pójdzie to grę trochę załatają dopiero przy wyjściu Back to Karkand.
z tym 'mw2 przestal dzialac'
z tym 'mw2 przestal dzialac' to kiepska prowokacja. Procesy do kazdego modern warfare nie sa nawet zatytulowane "MW" albo "modernwarfare", tylko iw(numer gry Infinity Ward)sp/mp.
I ja wiem o tym ze trudno cos zdupczyc w tej samej de facto grze. Ale widzisz - Treyarch jakos potrafi, bo ich black ops mial katastrofalne bugi. Ten sam silnik + kilka usprawnien, doswiadczenie przy poprzednim cod na pc. Tacy z nich artysci. A ich gra o bondzie to taka katastrofa ze glowa mała.
I to jest wzorcowe
I to jest wzorcowe roszczeniowe podejście do życia.
1. Nie ma oprogramowania bez błędów
Część jest ukryta, część niewykryta, część trudno załatać...
Każdy użytkownik jakiegokolwiek oprogramowania powinien o tym wiedzieć. Najlepszą metodą na zniwelowanie wszelakich problemów jest jednak aktualizowanie wszystkiego co może mieć wpływ na działanie programu - tutaj mowimy o sterownikach (grafika, dźwięk) oraz DirectX. Posiadacze Radeonów mają dodatkową zabawę, bo tam co jakiś czas losowo coś nie działa i tu trzeba czekać na ATI patche.
2. Nie ma oprogramowania którego nie można złamać, zcheatować itp.
Co stworzył człowiek, człowiek potrafi złamać. Wszystko kwestia czasu. Czasem ktoś wpadnie na coś szybciej, czasem zajmuje to więcej czasu. Finalnie efekt taki sam.
3. Cheaty, nie wykrywa się 'ot tak'. Samo 'zróbcie' nikomu nie pomoże. Takie oprogramowanie z reguły pisane jest przez doświadczonych programistów, którzy wiedzą jak ukryć ślady działania swojego oprogramowania.
4. Żadnego worka i kota tu nie ma. Celem oglądnięcia 'towaru' są wersje Beta lub Dema. Widzisz czego możesz się spodziewać.
5. Bez urazy, ale wnioski płynące z artykułu są z tyłka.
4. i jeszcze tryliard
4. i jeszcze tryliard materiałów promocyjnych
Anubis: Jak wyglada cykl
Anubis: Jak wyglada cykl produkcji softu? Jest w nim etap zwany testami? Widziales kiedy aplikacje np. "kalkulator" w ktorej nie mozna wykonywac podstawowych dzialan?
Niestety duza czesc gier w dniu premiery jest wlasnie takim "kalkulatorem"..
Porównujesz grę z
Porównujesz grę z kalkulatorem?
Ilość operacji, zależności, obiektów mających wpływ na siebie...
Testy... oczywiście, że są. Pracuję przy tworzeniu oprogramowania. Jednakże problemy jakie się pojawiają po oddaniu produktu to użytkownika są tak zaskakujące że część ich graniczy z magią.
Anus sam jesteś z tyłka.
Anus sam jesteś z tyłka. Oczywiście, że jakieś błędy czy problemy zawsze będą bo nikt nie jest doskonały, ale to nie usprawiedliwia robienia dziadostwa, które jest błędami naszpikowane. I przestań ładować kit, że po becie czy demie widzę czego mogę się spodziewać bo nie ma w nich wielu rzeczy, które są w końcowym produkcie i dopiero jak wydasz kasę wychodzi szydło z worka. Bez urazy, ale Twoja wypowiedź przypomina twierdzenia obrośniętego w piórka programisty, który coś tam napisał, a wszelkie niedomagania, błędy i niedoróbki swojego programu usprawiedliwia ułomnością użytkownika i tym, że czegoś tam się nie da zrobić bo coś tam, gdzieś tam i jeszcze jakoś obok, a użytkownik jest roszczeniowy i pretensjonalny. Złóż lepiej czym prędzej papiery do DICE bo byś się tam nadawał. Bym zapomniał - gdyby się okazało, że jest jakaś pilna robota bo nic nie działa to mógłbyś spokojnie mieć wszystko w dupie i iść na urlop.
Widzisz... znowu patrzysz na
Widzisz... znowu patrzysz na wszystko od strony jednostki - pojedynczego użytkownika "któremu nie działa". To oczywiste, jednak całość już nie jest taka prosta. Tworzysz coś, testujesz jak umiesz - twierdzisz, że działa jak należy. Przychodzi użytkownik i co się dzieje. Robi pierwszą lepszą operację, która wg niego jest 'zwyczajna' i bum. Program się wyrypuje na nos. Wtedy programista patrzy na swój program i ... "ojaaacieee - faktycznie". Tak to głównie wygląda.
serio. NIektóre rzeczy dzieją się naprawdę nieco inaczej niż to widzi użytkownik.
Teraz z innej strony. Management.
Można mówić o wielkiej korporacji, która ma userów w dupie - oszukuje, i daje niedorobiony program. To ja Ci wskażę inny punkt widzenia.
Po pierwsze, KTO odpowiada za produkt. Korporacja? No niby tak... bo tak widzi użytkownik. Jednak tak nie jest do końca. Za produkt odpowiada Project Manager, który spowiada się 'korporacji'. Korporacja daje PMowi (Project Managerowi) specyfikację produktu jaki chce mieć i pyta PMa - JAKI TO EFFORT (czyli ile czasu zajmie wykonanie produktu). W tym momencie mamy punkt krytyczny. PM siada i szacuje - wyniki oddaje KORPORACJI. Korporacja daje info publiczne w tym momencie lub po rozpoczęciu prac. Potem pojawiają się problemy... a termin jest niezmienny. Tylko w bardzo krytycznych momentach następuje przesunięcie terminu wydania - bo w grę wchodzi kasa, która w większości przypadków jest bardzo kluczowa. W grę wchodzi potencjalne obcięcie kosztów na przyszłe produkty lub obecne usługi. A przecież fajnie mieć chociażby obsługę techniczną dostępną na każde zawołanie, sztab pracowników pracujących nad poprawkami błędów jakie użytkownicy znajdą...
Cały bajer polega na tym, że DICE (nie, nie EA) jest jedyną firmą produkującą takiego typu oprogramowanie, które naprawdę im wychodzi. Ma błędy... ale... wg mnie nikt nie jest w stanie im dorównać w tworzeniu tego typu gier. Wg mnie EA zgadza się na szarpanie swojej marki, bo w grę wchodzą pieniądze, które mozna przeznaczyć potem na kolejne prace - nad nowym silnikiem, nowymi technologiami itp... pieniądz robi pieniądz. Gdyby EA nie zamawiało produktów nawet z takimi błędami jakie ma (aczkolwiek mi tam BF sie nie wywalał), to postrzał w kolano w pełnym biegu. A to odczują gracze, którzy nie dostaną nowych produktów.
Tak naprawdę to temat do omówienia słownie... bo o tym to mozna książkę napisać.
o kurde ale mi się napisało....
zły, się nie unoś
Ja rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale takie są realia i ogólnie wszystkim pomimo błędów jest coraz lepiej, bo produkty są jednak jakby nie patrzeć coraz lepsze.
pozdr
Zgadzam się z tym co napisał
Zgadzam się z tym co napisał Anubis. Ale też częściowo zgadzam się z tym co napisał Zły. W przypadku DICE, BF3 ewidentnie został wydany by powalczyć z Activision. Termin wydania gry podyktowany był tym by władować się w termin wydania MW3. Nie ma innej opcji. Gra zpostała wydana faktycznie w stanie cokolwiek dziwnym. Pamiętacie newsy o tym że BF3 będzie gra e-sportową ? Miał byc spectator, miało być nagrywanie demek. Miało być 1000 opcji których pewnie ta gra pewnie nigdy nie zazna. Teraz się czyta że Frostbite 2 jest tak skomplikowane że dorobienie kolorowego napisy Yell na środku ekranu "wymaga sporego nakładu pracy inżynierów". Rozdzwięk pomiędzy marketingowcami a developerami gry jest szokujący. Faktycznie dzisiaj kupowanie gry to kupowanie obietnic. W tym kontekście zgadzam się ze Złym. Anusiak zaś ma rację że wyprodukowanie oprogramowania bez błędów jest niemożliwe. Ważne jest jedno, podejście producenta do swoich błędów. W tym zakresie DICE należą się wielkie brawa za to że nawet w 1.5 roku po premierze gry (BFBC2) wychodzą łatki. To plus.
Premierę mogą sobie odkładać latami. Biedne EA nie ma wyjścia.. musi konkurować z Activision. Co oczywiście nie tłumaczy tego że producent wyciąga z mojej kieszeni 140 zł za produkt który wymaga pół roku pracy zespołu programistów by usunąć wszystkie błędy.
Zły, starcraft 2 nie musi konkurować z żadną produkcją.
Podejście producenta - sprawa
Podejście producenta - sprawa kluczowa, krytyczna. Oczywiście.
Porównując jednak podejście do błędów w BF i COD... to ja wolę BF
Pamiętasz co było w COD BO i tym ich Rcon protokole. Kpina. Oni to jadą po użytkownikach równo. DICE z BFem przy nich to pikuś.
Activision nie uznaje czegoś
Activision nie uznaje czegoś takiego jak spolecznosc graczy. Oni uprawiają komunikację jednokierunkową. DICE czyta i pyta sie graczy.. hej co skopaliśmy ?
To zasadnicza róznica. DICE to firma europejska. Activision to spaślaki z USA. Ten podział tłumaczy wszystko w każdym zakresie podejścia do klienta.
Miałeś podesłać mi swój cytat
Miałeś podesłać mi swój cytat z browara, ale założyłem, że Ty też nie będziesz pamiętać.
Kurza twarz, wiem, że nie da się wypuścić oprogramowania bez błędów, ale to nie jest żadne usprawiedliwienie dla "wymaga sporego nakładu pracy inżynierów".
W wolnym tłumaczeniu = "mamy to w dupie". Bo co mnie obchodzi, że poprawienie czegoś wymaga sporego nakładu? Coś spieprzyli to mają to naprawić jeżeli ktoś za to płaci, a skoro wymaga sporego nakładu pracy to oni powinni się tym przejmować, że stracą i wyciągnąć sensowne wnioski na przyszłość zamiast bagatelizować sprawę.
Witold pozwól, że ujmę to krótko:
Przyjdę do Ciebie do chaty położyć instalację elektryczną, pomylę się i podepnę fazę pod PE w wyniku czego zjara ci się komp albo pralka, a Ciebie pokopie prąd. Jak zadzwonisz do mnie, że spieprzyłem sprawę to powiem po prostu: "nie poprawię tego bo wymaga to sporego nakładu mojej pracy, a poza tym każdy się czasem myli, a Ty jesteś bardzo pretensjonalny i roszczeniowy i gdybym znał Cię z tej strony to w życiu bym nie robił nic u Ciebie".
He. Ja rozumiem. Patrz.,
He. Ja rozumiem. Patrz., Hostujemy serwery gry BF3. Połowa opcji jest zjebana. Ale tak zjebana że nie wiadomo o co chodzi. Na grupie dyskusyjnej providerów gry ktos pisze ze cos mu nie działa. Inny pisze ze w tej samej konfiguracji mu działa. DICE milczy w tych dyskusjach. Przypomina to wszystko dyskusja na poziomie.: hej wdepnąłem wczoraj w psią kupę, czy dlatego dzisiaj mam lagi na maszynie która ma 80% zasobów wolnych. Tak to wygląda. Dla przeciętnego usera.. zjebane jest G4G bo gra źle działa. Poważnie. I co ? W tym przypadku G4G jest stroną. Bierze na siebie błędy zarządzania, błędy programistow producenta gry. 90% zgłoszeń wynika z tego że DICE sprzedalo niedorobione grę. Ale pytania są do nas. Ktoś wydał stówkę i serwer mu nie działa jakby chciał. Na pewno macie słaby sprzęt albo macie neta z tepsy. No takie jest spojrzenie. Wkurza mnie to. Ale nic na to nie poradzę. Jak napisał Biały Wilk. Albo w to wchodzisz.. albo nie.
Aha.. faktycznie. Cytat.
Aha.. faktycznie. Cytat. Dzisiaj wyszła poprawka do MW3. Tak się składa że po każdej poprawce do MW3 muszę instalować grę na nowo. Steam informuje mnie po każdym patchu do MW3 że gra jest niedostępna. Yhm... Zajebista jakość. Bagatela 30 minut patrzenia na postęp instalacji gry. To jest produkt AAA.
Teraz pomyśl sobie ile za to
Teraz pomyśl sobie ile za to zapłaciłeś i co było w umowie licencyjnej.
Tej Zły. Tak z ciekawości
Tej Zły. Tak z ciekawości zapytam, chociaż wydaje mi się, że znam odpowiedź: A w ogóle pisałeś Ty do supportu?
Ogólnie to pisałem z
Ogólnie to pisałem z konkretnym problemem, ale sprecyzuj co masz na myśli chociaż wydaje mi się, że znam odpowiedź.
Cytat:Jakieś pół godziny temu
[quote]Jakieś pół godziny temu „Bad Company 2” znowu wyłączył się i wyszedł do pulpitu. W tym momencie powiedziałem: „Dosyć tego. Następna gra jaką kupię nie będzie niedoróbką na poziomie autostrady A2, którą też trzeba było kilka razy poprawiać”. [/quote]
Jak rozumiem to jest problem z którym się borykasz i który przesądził o napisaniu tegoż artykułu, gdyż podniosło Ci się ciśnienie na tyle, że próbujesz mnie atakować textami w stylu "Złóż lepiej czym prędzej papiery do DICE bo byś się tam nadawał." po tym jak próbuję Ci wyjaśnić, że nie wszystko jest białe albo czarne. Do tej pory uważałem Cię za ikonę twardych kohones, a tu wyjeżdżasz z takimi textami
Niniejszym kończę swoje komenty bo całość idzie ku podniesieniu ciśnienia a nie w kierunku luźnej gadki jak faktycznie sprawy się mają, bo tak na dobrą sprawę wychodzi, że lepiej aby nikt nie próbował robić czegokolwiek bo jak pojawiają się problemy to zostanie zjedzony żywcem.
Pogadamy o tym kiedyś osobiście
Już bez emocji.
pozdr
Anus sam zacząłeś i nie
Anus sam zacząłeś i nie strzelaj focha bo tym momencie Twoje argumenty mogę obrócić przeciwko Tobie. Odpuszczamy docinki i kontynuujemy na luzie czy obracasz się na pięcie, zakładasz ręce i nie odzywasz się?