Growe Złote Sewydże 2011

Best of 2011Rok 2011 zdaniem moim i wielu wybitnie udał się pod względem premier gier wideo. Byliśmy świadkami chyba rekordowej ilości tytułów AAA, z czego większość udała się co najmniej dobrze, a część wprost wybitnie. Ogarnięcie nawet większości z nich to zadanie karkołomne, więc postanowiłem nie zwlekać i swoje zestawienie najlepszych 2011 roku, spośród 20 gier które ukończyłem, ogłosić już teraz, ostatniego dnia roku. Zapraszam zatem wszystkich na rozdanie growych Złotych Sewydżów!

 

Żeby było w miarę kompetentnie, to tekst zacznę listą gier, w które nie zdążyłem zagrać w 2011, a chciałem. Jest ich wyjątkowo dużo, ale też mieliśmy niebywale udane 12 miesięcy:

  • Homefront - mimo całego hejtu całkiem przyjemny multi i dość intrygujący singiel. Kiedy będzie sposobność kupna za 30 zł (czyli niedługo), z pewnością sobie go sprawię.
  • Dead Space 2 - horrory to nie moja broszka, ale zewsząd słyszę jakie Dead Space'y są wspaniałe (w jedynkę też nie grałem zbyt długo - zaledwie w demo), więc spróbować by trzeba.
  • Wiedźmin 2 - RPG w stylu Wieśka to także nie moja broszka, a jedynka wciąż czeka na półce po nieudanym debiucie w moim czytniku, jednak spróbować nakazuje przyzwoitość.
  • Space Marine - skończyłem demo i podobało mi sie. Szczena mi nie opadła, ale z pewnością gra warta uwagi za odpowiednią cenę. Takowa jeszcze nie jest. 
  • Dead Island - mam już serdecznie dość tematyki zombie, a bugi i dziwne rozwiązania tej grze nie pomagają. Kiedyś pewnie spróbuję, ale najpierw Call of Juarez jedynka...
  • RAGE - przeszedłem demo i podobało mi się. Wymagający przeciwnicy, świetna oprawa i fajny arsenał. Ale to za mało za dziesięć dych.
  • Portal 2 – pierwszą część skończyłem, podobała mi się, ale mózgu mi nie wypaliła. Toteż histerię spowodowaną sequelem traktuję ze sporą rezerwą. Grę kupiłem, czeka na szczycie listy „do zagrania”.
  • Wojna na Północy - wydana w super konkurencyjnym listopadzie została de facto skazana na pożarcie. A że nie powala też jakością, to odkładam ją na okres przedhobbitowski, czyli grudzień 2012. 
  • Ace Combat: Assault Horizon - pierwszy Ace, który rzeczywiście przypadł mi do gustu. Nie tak bardzo jednak, abym był w stanie wydać na niego 150 złotych w końcówce roku. 
  • Rayman: Origins - FANTASTYCZNA PLATFORMÓWKA wydana z BARDZO nieodpowiednim okresie (już słychać o słabiutkiej sprzedaży). No i pomimo całej mojej sympatii do Raymana, kosztuje trochę za dużo. Poczekam więc.
  • Batman: Arkham City – Arkham Asylum to przykład gry, do której niespecjalnie mnie ciągnęło, ale jak już zagrałem, to wsiąknąłem na dobre. Jestem pewien, że z Arkham City będzie zupełnie podobnie, ale sprawdzę dopiero, jak tytuł ten nieco stanieje.
  • Skyrim - Oblivion w ogóle mnie nie przekonał ze swoją idiotyczną mechaniką levelowania przeciwników wraz z graczem, ale ponoć w nowym TES-ie wszystko jest "bardziej" i "lepiej". Wmawiam sobie, że to taki Dark Messiah z otwartą przestrzenią. Oby. Póki co nie wydaje mi się, aby był taki genialny, jak wszyscy piszą. 
  • Saints Row 3 - dwójka wciąż czeka na zagranie, więc trójka tym bardziej. Jedynka nie porwała, więc jakoś mi się nie pali. Ale humor to z pewnością faktor przyciągający. 
  • Pakiet Ekskluzywów PS3, czyli inFamous 2, Resistance 3 i - zwłaszcza - Uncharted 3, Killzone 3 oraz MotorStorm Apocalypse. Nie posiadam jeszcze konsoli, więc siłą rzeczy nie skończyłem. Ach, no i chciałoby się spróbować też Ratchet & Clank 4 oraz być może Little Big Planet 2.

Złote Sewydże MW3

Zanim przejdę do tegorocznych najlepszych, zaprezentuję wam te kilka zawodów, które spotkały mnie w 2011:

  • Duke Nukem Forever – nie taki znowu zawód, bo w zasadzie dobrze wiedziałem co kupuję od samego początku. Spodziewałem się jednak nieco lepszej grafiki, designu poziomów, spójniejszej fabuły i kompetentnego multi. Zakupu jednak nie żałuję.
  • Hard Reset – miał być cichy killer na rynku FPS, a dostaliśmy coś w stylu cichego adepta-killera. Zaledwie czterogodzinna kampania i brak czegokolwiek innego do roboty niezbyt się kalkulowało, nawet za niższą cenę. No i trochę ciasne te poziomy, a sterowanie nowomodne jak na staroszkolną strzelankę.
  • Shift 2: Unleashed – początkowo sądziłem, że oto nadchodzi bardziej intensywna wersja wyśmienitego GRID-a. Niestety drugi Shift był zdecydowanie zbyt symulacyjny jak dla mnie, a grafika nieco uboga tu i tam. Pochwalę jednak świetny dźwięk, wybór samochodów i wybitną kamerę z kasku kierowcy.
  • Halo Reach – gra z 2010 roku, ale w czytniku mojego X360 znalazła się z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Sytuacja na planecie Reach była skrajnie dramatyczna dla rasy ludzkiej, ale ja jakoś niespecjalnie to czułem, będąc niesamowicie nakręcony FENOMENALNYM zwiastunem Deliver Hope.  To najlepsze Halo ze wszystkich, ale wciąż nie rozumiem peanów na cześć tej serii. Multiplayer kompletnie mnie ziębi (poza kooperacyjnym trybem Firefight), a singiel nie jest znowuż taki wspaniały. Warto jednak zaznaczyć fenomenalną muzykę, tradycyjnie już dla serii.
  • Prince of Persia: Zapomniane Piaski – kolejna gra z 2010 roku, w moich oczach bezczeszcząca dziedzictwo rewelacyjnej trylogii Piasków Czasu. Początek gry sprawiał, że miałem ochotę się pociąć, drąc się wniebogłosy. Potem jednak gra we mnie urosła, a etapy platformowe bywały naprawdę świetne. Szkoda tylko, że walka to jakiś żart, a fabuła po prostu jest.
  • Skasowanie Split/Second 2 i rozwiązanie Black Rock – wprawdzie to nie gra, ale jestem GŁĘBOKO ZAWIEDZIONY niedostateczną sprzedażą pierwszego S/S i skasowaniem jego sequela. Mam nadzieję, że chłopaki z Black Rock zbiorą się do kupy i zmajstrują nam jakiegoś duchowego spadkobiercę.

Złote Sewydże HR

Aperitif, czyli prawie najlepsi w 2011 roku:

  • Battlefield 3 - gra bardzo dobra, ale wydana o wiele za wcześnie, przez co trapi ją zastęp niedoróbek, zarówno w singlu, jak i w multi. Poza tym bardzo zawiódł mnie dźwięk. Nie, nie że kiepski. Na poziomie swojej koncepcji jest świetny. Problem w tym, że ja wole, jak mój wierny SAW ciska gromami niczym Zeus, a nie pluje strzałkami jak ten Nerf Gun. Medal of Honor wciąż miażdży mnie dźwiękowo niepomiernie - szkoda że ma takie biedne mapy. 
  • Bulletstorm - rewelacyjna mechanika rozgrywki, dobra oprawa i kapitalny humor. Niestety zbyt ciasne mapy i brak skoku oraz odrobinkę ubogi arsenał nie pozwalają mu osiągnąć orgazmicznego poziomu. Nad multiplayerem także nie spędzono zbyt dużo czasu, skutkiem czego gra sprzedała się poniżej oczekiwań i widoki na sequel mierne...
  • Gears of War 3 - świetny pomysł z czteroosobowym co-opem, ale kampania bez takiego ładunku emocjonalnego, jak w dwójce i sztampowy soundtrack Jablonsky'ego nie pozwalają osiągnąć singlowi wielkości. W multi wszystko świetnie, a tryb Bestii to strzał w dziesiątkę.
  • Modern Warfare 3 - multi mnie tak samo nie interesuje jak zawsze, za to singiel bardzo. I niestety nie podobał mi się tak, jak ten w dwójce. Wszystko przez to, że muzyki nie robili ponownie Zimmer i Balfe (acz Tyler odwalił kawał dobrej roboty), a kampania nie zawierała porządnej misji snajperskiej. 
  • Assassin’s Creed: Revelations - czyli Ubisoft się zatraca. Czwarta część serii, która nieomal znalazła się w zawodach roku. Trzyma wysoki poziom, ale człowiek spodziewał się najwyższego - zasada "czym nowszy, tym lepszy" do Asasyna już niestety nie aplikuje. Na pocieszenie wyborny soundtrack. 
  • Need For Speed: The Run - kapitalny koncept i tylko niezła realizacja. Gdyby nieco podszlifowano model jazdy, nie decydowano się bez sensu na Frostbite'a 2 i ogólnie posiedziano nad nim dłużej, to mógł być hit. A tak tylko solidna produkcja dla fanów czterech kółek. 
  • F.E.A.R. 3 - spodziewałem się rozmienionego na drobne seuqla, ale ekipa Day 1 Studios wywiązała się z zadania wielce satysfakcjonująco. Szkoda jednak, że w multi zabrakło poczciwego Deathmatchu (nie wspominając już o wariancie slomo), a w singlu partnerów do kooperacji. 

 

Z powyższych zestawień wynika, że grą, której najmniej mam do zarzucenia jest… Crysis 2! Świetna i doskonale zoptymalizowana grafika, kompetentny i wciągający singiel, zaskakująco głębokie multi takoż. No i ta muzyka! Fenomenalna! To wszystko jednak za mało, abym mógł ochrzcić drugiego Crysisa grą roku. To tylko (lub aż) bardzo dobra produkcja.

Także dziewiąty Mortal Kombat to tytuł, wobec którego naprawdę muszę się postarać, aby coś zarzucić – twórcy zrealizowali założony plan niemal perfekcyjnie. Nowy odcinek Smoczej Serii nie dostanie ode mnie Złotego Sewydża za GOTY, gdyż… jest tylko bijatyką.

Jeśli miałbym grę roku wybrać na podstawie radości, jaką dany tytuł mi dał to byłby to bez wątpienia Bulletstorm. Kupiłem tę grę w dniu premiery, a rewelacyjna mechanika rozgrywki, dobra oprawa i kapitalny humor sprawiły, że swojej decyzji nie żałowałem ani przez sekundę. Niestety zbyt ciasne mapy i brak skoku oraz odrobinkę ubogi arsenał nie pozwoliły osiągnąć mu orgazmicznego poziomu. No i multi trochę wybrakowane. Czyli w końcu za mało, abym mógł przyznać dziełu People Can Fly pierwsze miejsce.

Biorąc pod uwagę powyższe, najlepszą grą roku mianuję…

Złote Sewydże ACB

Assassin’s Creed Brotherhood! Fenomenalne rozwinięcie pomysłów z części drugiej, świetnie poprowadzona intryga, niezapomniane postacie i dramaturgia. Tylko grafika mogłaby być troszkę lepsza. Istnieje jednak jeden dość znaczący szkopuł w przyznaniu nagrody – gra została de facto wydana w 2010 roku, a tylko jej wersja pecetowa ukazała się w bieżącym. Jeśli więc przeszkadza wam ten fakt, to Złoty Sewydż dla najlepszej gry roku ląduje w rękach…

Eidos Montreal, za Deus Ex: Bunt Ludzkości! Rewelacyjny klimat, fabuła, rozgrywka  i oprawa audio-wideo. Jedyne czego mi brakowało to lepszych zakończeń, nieco więcej silnie wpływających na fabułę decyzji, bardziej rozbudowanych walk z bossami i troszkę lepszych tekstur i animacji twarzy. W sumie, jeśli się zastanowić, to chciałoby się też nieco więcej emocjonalnego zaangażowania w przygody Jensena – prawdopodobnie dlatego Brotherhood bardziej mi się podobał. Zalety Human Revolution pozwalają jednak w całkowitym lub zbliżonym stopniu zapomnieć o wadach i cieszyć się z triumfalnego powrotu marki kojarzonej z najlepszym, co PC gaming ma do zaoferowania.

 

Złoty Sewydż dla najlepszej postaci: Adam Jensen (Deus Ex: Bunt Ludzkości)

 

Złoty Sewydż dla najlepszego growego momentu: misje Cristiny w Assassin’s Creed: Brotherhood. Piękna kobieta, wzruszająca oprawa i samo życie, mącące w losach dwóch kochanków. Końcowa scena wzruszyła mnie ogromnie i wciąż to robi, kiedykolwiek o niej pomyślę. Ci, co chcą sobie ją przypomnieć, niech zajrzą TUTAJ – reszta niech nie psuje sobie efektu.

 

Złoty Sewydż za najlepsze skryptowanie: 

Tegoroczne rozdanie zdominowało Modern Warfare 3, co w ogóle mnie nie dziwi. Strzelanina w samolocie przy zerowej grawitacji i następnie jego kraksa posłały moją szczękę głęboko w dół - to było niesamowite. O "opałach" Soapa w Pradze nie będę się rozpisywał, bo niektórzy mogli nie grać, a planują. Napiszę tyle, że uczucie beznadziei sytuacji było wielce dojmujące. Trzecią statuetkę otrzymuje Bullestorm, zaa bodaj najśmieszniejszą "walkę" z bossem w dziejach gier wideo. W kwestii skryptów zawiódł mnie FEAR 3, gdyż jego poprzednik wygrał tę kategorię w 2009 roku, a on sam nie może pochwalić się czymś choć zbliżenie dobrym.

 

Nagrody dla najlepszej muzyki oraz zwiastuna zostaną przyznane osobno.

 

Złote Sewydże DXHR

Na deser trzy nieco starsze gry, które pozytywnie mnie zaskoczyły:

  • Red Dead Redemption - nareszcie nadrobiłem ubiegłorocznego killera Rockstar Games i POLECAM GO KAŻDEMU. Przyznam, że byłem mało przekonany do RDR-a przed zagraniem, warstwa fabularna to cholerny majstersztyk - zakończenie historii Johna Marstona wciąż chwyta mnie za serce jak o nim pomyślę. Niesamowite.
  • Star Wars: The Force Unleashed 2 - gra zbierająca wiele hejtu, ale głównie niezasłużonego. Demo mnie zachłysnęło, pełna wersja już nie, ale i tak grało się bardzo dobrze. Owszem, krótko, bo 4 godziny (dodatkowej zawartości jak na lekarstwo), ale kolejny epizod z życia Galena Marka naprawdę mi się podobał. Za 4-6 dych gorąco polecam, nie tylko fanom Star Wars.  
  • DJ HERO - czyli Guitar Hero w elektronicznym wydaniu. Świetny soundtrack i o wiele przyjaźniejsze sterowanie, aniżeli w gitarowym bracie. Jeśli kiedykolwiek chciałeś poczuć się jak DJ Shadow czy Inny Tiesto, to jest to najlepsza po temu okazja. Gorąco polecam!

 

...oraz gry, na które warto czekać w 2012 roku (jak dotąd):

  • Syndicate
  • The Darkness 2
  • Medal of Honor 2
  • Max Payne 3
  • Mass Effect 3
  • Darksiders 2
  • GTA V
  • BioShock: Infinite
  • Prey 2
  • Nowy Assassin’s Creed
  • Nowy Need For Speed
  • Transformers: Fall of Cybertron
  • …i pewnie coś o czym zapomniałem.
3.22222
 
 
Tagi:

Komentarze

Portret użytkownika Martini

Savage nie denerwuj mnie!

Savage nie denerwuj mnie! Gdzie jest Diablo 3? TYlko nie pisz,ze bedzie w 2013 roku, bo rozwale kompa Smiling Nie mam sily wiecej czekac!

Portret użytkownika SavagE

bo z Blizzardem nigdy nie

bo z Blizzardem nigdy nie wie, oj nie wie sie Laughing out loud

Portret użytkownika zly_porucznik

"Homefront - mimo całego

"Homefront - mimo całego hejtu całkiem przyjemny multi i dość intrygujący singiel. Kiedy będzie sposobność kupna za 30 zł (czyli niedługo), z pewnością sobie go sprawię."

Poczujesz się oszukany na 30zły.

P.S.
Co to jest "hejt"? (Pytam serio, nie złośliwie).

Portret użytkownika SavagE

fonetyczna wymowa "hate" :>

fonetyczna wymowa "hate" :> Od haterów i hate'owania. Dzis te słowa sie juz doczekały spolszczonej wersji, stąd takie coś. A w hf gralem w demo multi i mysle ze ono samo warte jest trzech dych Eye-wink

Portret użytkownika Partyzant.

Mam wrażenie, że AC jest tu

Mam wrażenie, że AC jest tu zbyt faworyzowane. Na brotherhooda poświęciłem dobre kilka jak nie kilkanaście godzin, aczkolwiek przyznawanie mu tylu sewydżuf jest chyba przesadą.. Gdzie jest Crysis 2? Czekam na muzyczne sewydże..
Pozdrawiam.

Portret użytkownika SavagE

jak "tyle"? Wszak dostał dwa

jak "tyle"? Wszak dostał dwa Eye-wink

Made by: wiciu (templata&text), Hellwi&wiciu (gfx), spz&wiciu (status serwerów)
Polityka prywatności | Archiwum | Kontakt | Redakcja